Old Songs

Witam po raz wtóry, w tym roku mamy święto i zapostuję po raz drugi, a to dlatego, bo chciałbym uwiecznić na blogu kilka całkiem fajnych moim zdaniem motywów związanych z muzyką sprzed lat. Otóż ostatnio spodobało mi się wykorzystywanie starych utworów z lat 40,50,60,70 rodem z USA we wszelakich produkcjach filmowych czy komputerowych, oszczędzę Sobie słów i zamieszczę kilka filmików poniekąd ukazujących w pewnej mierze ten klimat:

Fallout 1 - intro:


Fallout 3 - intro:


15 sekund z serialu Heroes:


Bioshock 2: Sea of Dreams - Teaser:


Jest jeszcze kilka motywów, które chciałbym pokazać, szczególnie w serialu Heroes gdzie zostało wplecionych wiele fajnych utworów m.in. Del Shannon - Runaway czy The Animals - We've gotta get out of this place.

Zima


Czasami człowiek zdaje Sobie sprawę z tego, iż nie doznał jeszcze uczucia spokoju jakie sprawia obserwowanie spadających leniwie z nieba płatków śniegu w samym środku właśnie panującej zimy. Zgniłozielony trawnik ogrodu otaczającego mój dom został spowity cieniutką warstwą śnieżynek, co przypomniało mi w jak powierzchowny sposób odbieram tegoroczną zimę. Doświadczenie to postanowiłem spisać na przyszłość, by następnym razem nie popełnić tego samego błędu.

"- Benek, no daj łyka, - poprosił Zdzisław - suszi mnie.
- Zdzichu, ogarnij się - odparł Beniamin, wyciągając z kieszeni do połowy wypitą butelkę z bliżej nieokreśloną zawartością koloru czerwonego - dopiero jedenasta rano a Ty już byś się chciał nawalić."


Niniejszym tegoroczny obowiązek blogowania uważam za spełniony!

Kurze Móżdżki

"Idą kurze móżdżki po wieści do wróżki
Wróżka myje nóżki bo lubią to wróżki
Kurze móżdżki idą z nadzieją i zwidą
że dostaną ziarna, duchowego jadła

Zmyła wróżka nóżki - piją kurze móżdżki
Piją wodę z mydłem, szczęśliwe mamidłem
Wróżki im mówiły, by wodę wypiły
Wiec wodę wypiły - bo wróżki mówiły"

PODCASTING!

Witam bardzo serdecznie szanownych przybyszów-odwiedzicielów mojego i Kukiego skromnego bloga. Otóż tak się akurat składa niechybnie iż dostał się w moje ręce sprzęt do tzw. podcastowania no i tak się niechybnie składa iż postanowiłem nagrać parę rzeczy :> w dzisiejszym dniu zamieszczam te oto dwa pierwsze pliki podcastwoe które ma chora świadomość wytworzyła na dniach ostatnich :>

Fishy nr 01 - S.E.S.J.A. - (aprox. 7 min.)
Have Fun :)

A few months after

Tak, po paru miesiącach coś błysnęło, tak niesamowicie i co najważniejsze dogłębnie. Nie ma jak poczuć, że coś tam jest głęboko na dnie, w środku, a być może po prostu jest. Niemniej jednak to tylko kruche uczucie będące chwilą ulotną, jak mgła. Wśród chwil bywają też te nieco dłuższe. Niektórzy narzekają, że te dłuższe szczycą się inną właściwością mgły... Mgła bowiem oprócz swej ulotności potrafi również zawisnąć i skryć wszystko co do tej pory było niezwykle wyraźne i oczywiste. Taka kolej rzeczy prowadzi do zagubienia. I tu ciekawostka, niektórzy w takiej sytuacji nie gubią się, a odnajdują, ale to już zależy od charakteru i osobowości. [...]

*Przecinek*

Ludzie to moim zdaniem konczą sie po przecinku, a dalej to juz nic nie ma, conajwyzej jakas data urodzenia / miejsce zamieszkania... czasami ludzi rozdziela sie na pół... przecinkiem!! imie po lewej, nazwisko po prawej, albo naziwsko po lewej a imie po prawej... no i wtedy mozemy czuć się mniej pewnie, ktoś nas traktuje gorzej! (albo korzej, jak kto woli) Pisząc traktuje gorzej mam na myśli iż ów ktoś traktuje nas bardziej jako jednostke jedną z tysiąca czy coś w tym stylu niż jako unikatową osobe wyróżniającą się spośród tłumów. No a gdzie rozdziela się imię od nazwiska przecinkiem? no gdzie?! w *bazach danych*!! (ewentualnie w jakiś formalnych dokumentach tego wymagających)... no a teraz kolejna rzecz, czy nie sądzicie że otrzymanie listu to pewna forma wyróżnienia ("hej mamo! mamo! patrz! ja też dostałem list!") ludzie raczej do pewnego momentu traktowali wszystko co przychodzi pocztą dość pozytywnie, no bo kto nie lubi dostawać listów (tych takich prawdziwych a nie rachunków/reklam etc - ale o tym za chwile), odpowiedź brzmi: KAŻDY LUBI! no właśnie i teraz ktoś sprytny wymyślił, skoro oni to lubią to wyślemy mu reklame / rachunek właśnie pocztą, dodać trzeba iż osoba ta była nieprzyzwoicie przebiegła i nieprzyzwoicie wyposażona w właśnie bazę danych... no a w bazach danych znajdują się przecinki, duże ich ilośći nawet rzekłbym... niby głupi przecinek a tyle potrafi namieszać, no...

"Przepraszam ile jest osób w kolejce?"
"Razem z Panem 25."
"aha..."


Michał, Rybarczyk

It's began

Masa nowych rzeczy, choć można by je nazwać rutynowymi sprawami. Jedyny mankament to brak czasu. Nie można się ze wszytskiego uwolnić. Przynajmniej nie tak od razu. Wszyscy jednak już obrali sobie za cel zdobywanie jak największej ilości wolnego czasu, doświadczenia i podstawowej wartości w naszym zmaterializowanym świecie - gotówki. Nie sposób jest wymienić wszystkiego. Jedni powrócili do rutyny, inni do umęczania się, niektórzy w umęczaniu nie zrobili nawet chwili przerwy a jeszcze inni poprostu udają.

ysz kurde pozno juz

Thee shall not pass!! And I say that Thee shall not pass!

stood? ok...

jestem spiacy... bardzo spiacy... ide spac... jest 2:50 a ja nadal nie jestem w łózku. O czym moze sobie myslec spiacy czlowiek o 2:50 w nocy? O spaniu, poduszce i koldrze... same przyjemne rzeczy, czemu utarlem sobie w glowie mysl ze spanie to koniec zabawy? Koniec dnia = Koniec zabawy, koniec przyjemnosci z tego co mozna robic za dnia, a przeciez takie lozko kolderka i poduszka przy odrobinie szczescie moze sprawic tyle przyjemnosci (bez podtekstow ofc) ze to szok! I normalnie kiedy patrzylem na zegar i widzialem ze jest juz ta 3.00 denerwowalem sie bo wiedzialem ze zaraz bede musial isc spac... a tu tyle jeszcze rzeczy do zrobienia/przeczytania/przesluchania/obejrzenia/nauczenia...

Ale tak se wlasciwie mysle ze tak z drugiej strony patrzac to sam fakt ze sie klade po to by mimowolnie spedzic nastepne X godzin na lezeniu z zamknietymi oczami w lozku jest przerazajacy... 10 godzin!!! I w dodatku zaraz bede musial wylaczyc swoja swiadomosc... strace swiadomosc, nie bede w stanie stwierdzic ze jestem, to co wyroznia mnie od setek innych istnien bede musial wylaczyc... swiadomosc, to co ponoc czyni mnie bardziej ludzkim niz przykladowa malpa... no ta... fajnie tyle ze moim zdaniem taka przykladowa malpa ma za przeproszeniem w ch** swiadomosci pod swoja kopula... co z tego ze to malpa? i nie jest tak inteligentna (a moze jest tylko udaje ze nie jest?) jak ludzie

ale nvm bo wychodze poza temat a nie w tym rzecz... rzecz w tym ze malpy mnie nie obchodza, obchodzi mnie lozko i tam zmierzam...

ehh... jeszcze rozebrac sie trzeba...

no i ubrac w pizame...

i poscielic... a nie... tego robic nie musze juz jest zaslane 24/7 jest zaslane..

jeszcze napisze jedno zdanie zeby wygladalo ze mam wiecej rzeczy do zrobienia przed pojsciem spac...

tak zeby to wygladalo jak niekonczaca sie lista okropnosci ktore mnie dziela od spania...

okropnych, nikczemnych, okrutnych...

podlych, obslizglych, wymietych....

przebieglych, podlych, niezabardzo...

no wlasnie ale co?

Understand the understandable?


Whah? Fishy znowuż pisze! Aczkolwiek uprzedzam iż w tej notce proszę się nie spodziewać tekstów o narkotykach, dziwkach ani porachunkach gangsterskich, żadnych takich. Tym razem (dla odmiany) przedstawię kawałek czegoś co mój chory umysł (approved by KouKi 23-08-2006 at ~21:30) wytworzył na dniach ostatnich, uprzedzam iż to co następuje nie jest rzeczą bardzo prostą w skumaniu dla osób które nie rozumieją naszych przekazów tekstowych. Jeśliście jednak odważni, go on! We won't disturb You! (at least while You are reading our blog)... a właśnie sobie przypomniałem ze dobrze by było jeszcze zaznaczyć, że wymysł mego umysłu postanowił się napisać w języku nieżyczliwym dla ludzi mało inteligentnych (i wcale tu nie chodzi mnie o tak potocznie zwany inglisz). Chciałbym jeszcze dodać że to co w tekście owym następuje nie powinno być czytane wspak ani tym bardziej z dołu do góry bądz od prawej do lewej, czytanie od góry do dołu też nie jest uważane za odpowiednie aczkolwiek pare osób mi się zwierzyło iż można uzyskać w ten sposób całkiem niezły efekt i doznanie, a niektórzy po kryjomu się przyznali, że nawet mieli po czymś takim tak zwany "trip"... także przed czytaniem radziłbym zaopatrzeć się w obuwie sportowe (albo przynajmniej takie w którym dobrze się Wam chodzi)...

A teraz......... The Larch!



The Larch!

A teraz nieuniknione(!):

"The very moment of I moment,
nearly trying to tell me something,
but this are just words without a meaning,
I mean they are meaningless,
it keeps me in desperate try of writting non-understandable sentences,
this is not going to avoid strange comments,
it drives me insane always when I try to stop it,
perhaps I should end this little coincidence right now,"
-RybA

Wake Up!!


No i sie stało, miesiąc fajności minął :( ale to nie powód do smutku... nie ten prawdziwy powód... ten prawdziwy drzemie sobie gdzieś w środeczku... doszedł do wniosku, że się będzie ujawniał po trochu, cel swój zamierzony wykonując doskonale powoduje, iż człowieka zaczynają dotykać dziwne myśli, dziwne wnioski... niby już jakiś czas temu to wszystko sobie przemyślałem ale to powraca z jeszcze większą mocą (chociaż póki co i tak małą). Otóż doszedłem do prostego wniosku, że wolałbym gdyby to wszystko było jeszcze nieodkryte... wtedy byłoby znacznie lepiej. Patrze na tą notke i się smuce, bo foto dałem fajne a pisze takie rzeczy :/ cóż poradzić, fishyy smęci :/ dziwnie to musi wyglądać bo wbrew pozorom stoje na całkiem niestraconej pozycji, a właściwie rzecz biorąc to już od dawna nie było tak dobrze jak jest teraz. Tak to jest... normanie człowiek nie ma chęci nawet zaprzatąć sobie myśli takimi abstrakcyjnymi pojęciami jak sens istnienia czy swoimi przeszłymi marzeniami o nieodkrytym (bo ma inne zmartwienia). I nie chodzi mi tu bynajmniej o żaden zawód tym co odkryte ale fakt, że to powoli staje się zbyt normalne i codzienne...

No i fajne foto zmarnowane, grrr chociaż nie tak do końca bo przecież można patrzeć na nie oddzielnie, nie wiążąc go z notką.

Drugą rzeczą, która mnie ostatnio naszła (a dokładniej dzisiaj w pociągu, gdy obserwowałem ludków) to fakt iż żyje w świecie idiotów... Większość szaraków to niepotrafiący poprawnie wypowiedzieć słowa "wziąć" idioci, którym się wydaje że mają coś do powiedzenia kiedy tylko coś w ich głowkach zaskoczy i przyjdzie im kolejna bezsensowna myśl do mózgu... Nie twierdze że sam nie należe do tej grupy, nie twierdze też że osoby czytające ten blog do niej nie należą. Oczywiście możesz się czuć urażony tym stwierdzeniem... jeśli czujesz się urażony nie powinienes więcej odwiedzać tego bloga... ja nie czuje się urażony...

ta notka ma w sobie podteksty... n i e n a s e r i o

true... true...

a tu nic sie nie dzieje panie... nic sie nie dzieje... jak w polskim kinie...

hk OS


o tak. bO kouki jest zły bo psuje i w ogóle kouki. kouki jest równowaga dla świata i jest smutny całe życie. oto kouki. kouki jedyne co może uczcic to samo w sobie zamieszczenie obrazka. obrazek przedstawia efekty działalności koukiego w skali mikro... makro jest straszne. z resztą kouki..
//EDIT//

Uczczenie


Dziś KouKi popsuł bloga a ja go naprawiłem więc z tej okazji zamieszcze fotke z wakacji która sam zrobiłem (zero edycji w Photoshopach itp). :) Dodatkowo chciałbym zaznaczać że ostatnie dni bardzo miło spędzam z moją małą :P dwa tygodnie nad morzem, teraz do mnie przyjechała i byliśmy już w: kinie na "The Omen 666", potem w klubie "Club 70", potem zabrałem małą do Żelazowej Woli a dzisiaj byliśmy nad jeziorkiem Zegrzyńskim. :) I am happy now, I hope it will last a bit longer than usually...

"Wcale nie jestem mała jestem Kasia!"
- mała

Ryż

Od czasu do czasu nalezy dać po oczach. To dla zdrowia i ogólnie dla samej ideii samej w sobie. Nie będę się zagłebiał w tym gdyż to nie pora i nie miejsce.

Hurra :P

moje nowe motto: "do pracy rodacy!!! a ja tu jeszcze chwile poleże" :P btw wrocilem z wyjazdu z moja małą:) przywiozłem opalenizne znad morza :) i wreszcie mam neta :D

:)

Nie ukrywam, że się cieszę. Aczkolwiek jednocześnie jest mi smutno, bo nie mogę wpaść nad morze :( , ale cóż.. wolne.. ;) aaaa nie mam głowy :D
_____
without workouts... no nie wiem.. bad Fisshy :F

fastpost

Fishyy zniknął i go nie ma. Ja nie mam czasu. Nie wiem co się z nim dzieje. Nie odbiera telefonów, nie odpisuje na listy :( zamartwiam się :( //będzie pojazd xD ....

_____________
fishy here :) wcale nie "nie ma" fishiego, tylko mial za duzo do robienia by moc chociazby cos napisac, poza tym po przeprowadzce sa problemy z netem wiec nic nie pisze :P anyway teraz jestem u girla a jutro jedziemy na 2 weeks nad morze :) bede gdzies po 14/15 lipca, ale necik juz bedzie :P a fony odbieram tylko nie dzwoniles :P poza tym byla masa nauki/egzamow i malo czasu na cokolwiek :P ale teraz 3 months wakacji :D

_____________
fishy-lite mode on ;p (2 months without workouts :/)
kuki dzwonil i kurde bele szkoda ze mnie w sumie w Błoniu nie moze byc, no ale jak sie jest z girlem to jakos czas mija :P

I disappear


Dźień... którego właściwie mogłoby nie być... nie obraziłbym się, taki właśnie dzisiaj mamy dzień 06.06.06... dzień, o którym najlepiej zapomnieć i nigdy już więcej sobie o nim nie przypominać... więc po co w ogóle ta notka? ona jest sama w sobie zaprzeczeniem swojej treści... dlatego ją pisze... a może to tak poprostu dla przestrogi? cel jest nieważny, ważne jest to co dzisiaj miało miejsce, a miało miejsce wiele rzeczy, o których nie napisze :) mogę jedynie napisać z weselsych rzeczy, że jutro się przeprowadzam, więc to ostatnia notka z tego miejsca, następne notki będą robione z miejsca oddalonego o jakies 100m... a może 96... albo 105... nieważne, kiedyś jak już zmierze odległość, dodam prawidłową wartość :) no wiadomo skoro przeprowadzka to masa noszenia różnych dziwnych rzeczy udających posiadanie wartość dla ich właścicieli (w tym wypadku dla mnie i moich rodziców)... do tego masa pakowania, przeglądania starych rzeczy... nawet bardzo starych... nawet takich które niczym ten post przypominają nam o rzeczach o których wcale nie chcemy sobie przypominać... a to wszystko w samym środku najcięższego tygodnia w tym semestrze... ale to nic, to jest jedynie czubek góry lodowej która to postanowiła w ostatnich czasach się jedynie powiększać o kolejne części, zamiast topić... jak należy... tak jak to robi każda przyzwoita góra lodowa symbolizująca problemy młodego człowieka o tej porze roku! no nic trudno się mówi... może wakacje pomogą... masa wolnego czasu... masa wolnego czasu... masa wolnego czasu... i świadomość że możnaby robić coś wartościowego... dlatego ściągnąłem "Symfonie C"... to mi pozwoli mieć poczucie spokoju... tak... trzeba zaplanować sobie spokój w wakacje, bo inaczej może nie wyjść, bo tyle już rzeczy sie powoli psuje... od wewnątrz... tam gdzie najłatwiej o popsucie... no nic nie męcze dalej tych tematów... :) pozdro miśki